-Nikolu!- Nikolu? Tak. Nicole Maire to Francuzka, która pełni od pewnego czasu funkcję pani prowadzącej dom. Ściślej rzecz biorąc zajmuje się gospodarstwem domowym państwa Julskich.- Możesz mi pomóc? Weź te srebrne sztućce z kredensu w sieni!- mama Walentyny wznosiła swój głos pod niebiosa. Jest to dobrze zbudowana pięćdziesięciolatka o bujnym jak na kobietę zaroście. Oczywiście nie wolno przesadzać w swoim wyobrażeniu o brodzie czy też wąsach pani Julskiej Taitany. Po prostu czarny meszek porasta przestrzeń między jej nosem a górną wargą. Dodać można że biust i oczy córka Walentyna odziedziczyła w całości po matce.
Tatiana była w głębi duszy niezwykle wzruszona. Oto nadszedł ten dzień, kiedy pozna wybranka serca swojej maleńkiej Walentynki. Jej Walusi,Walentyneczki, Waluni... Przecież to jest jej najmłodsze dziecko... Jej maleńka córcia o brzoskwinowych włosach i cerze jak dojrzałe oliwki.
Któż to mógł przewidzieć że, to ta najmłodsza, to najsłodsze maleństwo tak szybko dorośnie i przyprowadzi swojego przyszłego narzeczonego do domu?p
Tatiana wciąż jest młoda duchem i po raz kolejny odczuwa to nieznośnie przemijanie czasu, tak nie ubłagalne, tak nachalne jak to uczucie kiedy biegniesz we śnie i nie możesz uciekać. Piędźiesiąt lat już Tati ma za sobą. Całe piędziesiąt szczęśliwych lat z małymi wyjątkami...
Tatiana jest bardzo romantyczna i wystawiła z okazji tego że, pozna ukochanego chłopca swojej córci, uroczysty obiad. Odbył się on w ogrodzie państwa Julskich. Tatianie brakowało tchu kiedy zobaczyła swoją córkę i jej sympatię na tle kwitnącej jabłoni, aż serce zabiło mocniej i przypomniało młodzieńcze lata. Przypomniała sobie jak cudownie było budzić się w lesie mając przy boku ukochanego Flawiusza. Kiedy jadąc samochodem marki Warszawa zabrakło im paliwa i nie dojechali razem do domu. Kiedy musieli uciekać przed burzą do opuszczonej bacówki...
-Flawku...- szepnęła Tatiana do męża siedzącego obok.
- Słucham cię najdroższa...- mruknął Flawiusz Julski. Niski aczkolwiek przystojny niegdyś mężczyzna w wieku piędziesięciu dwóch lat o ustach przywodzących na myśl antyczny portal, o silnych rycerskich ramionach i nosie jak z renesansowego posągu. Oczy miał mocne i drapieżne, tak jak za młodu. Nadal działające na Tatianę rozczulająco.
- Flawku! Kocham Cię! Wiesz? Walentynka ucieszyła się kiedy powiedziałam jej że, zrobiłam na obiad gołąbki w sosie pomidorowym!
- Domyślam się że tak było.- Flawiusz pogłaskał żonę po głowie.
Z oddali słychać szum morskich fal.
Mewy nawołują się wzajemnie a świerszcze zapowiadają nadchodzący wieczór. Wkrótce zapadnie letnia noc. Pierwsza noc Pani Tatiany ze świadomością że jej Walusia ma ukochanego.
sobota, 21 stycznia 2012
piątek, 20 stycznia 2012
1. Intro
Słońce zaszło na zachodniej stronie nieba, jak zwykle miało ono w zwyczaju. Chmury zwane cirrusami nabrały fioletowej barwy, a niebo stało się purpurowym tłem. Soczyście pomarańczowa gwiazda dostojnie, powoli chowała się za wzgórza.
- Piękne.- westchnęła Walentyna.
Walentyna? Kim jest Walentyna? Nie znam Walnentyny. Ma 19 lat. Zakończyła obowiązkową edukację maturą. Studia? Chyba filozofia albo socjologia. Jednak wybrała architekturę.
Walentyna ma 163 cm wzrostu. Ma krótkie włosy koloru brzoskwini. Oczy przypominają gotyckie rozety, a kiedy się uśmiecha bądź bardzo smuci wygląda odpowiednio- jak gotycka katedra albo jak eklektyczna ,dziewiętnastowieczna kamienica. Obfity biust? Tak, to jest coś, czego można pozazdrościć przyszłej pani architekt. Ogólnie jest całkiem ładna, tylko nogi ma trochę krótkie. Zwykle nosi śliczne, słodkie sukienki. Dziś jest zwykle. - Oh...- westchnęła panienka i złapała Aureliusza Romaniaka za dłoń.
A kim że u licha jest Aureliusz Romaniak?!
Aureliusz jest młodzieńcem o zielonych oczach, który zabija uśmiechem. Szczerząc zęby,kiedy śmieje sie z kawału o reniferach i pedofilu, potrafi złamać wszytskie niewieście serca w zasięgu wzroku. Nosi czarno- białe obuwie i używa tylko Super Fuzza. Obecnie studiuje na Politechnice coś o ochronie danych osobowych i ciągnikach rolniczych.
-Cudownie, oh! Aureliuszu, CUDOWNIE! -na te okrzyki zachwytu Aureliusz objął Walentynę ramieniem.
- Piękne.- westchnęła Walentyna.
Walentyna? Kim jest Walentyna? Nie znam Walnentyny. Ma 19 lat. Zakończyła obowiązkową edukację maturą. Studia? Chyba filozofia albo socjologia. Jednak wybrała architekturę.
Walentyna ma 163 cm wzrostu. Ma krótkie włosy koloru brzoskwini. Oczy przypominają gotyckie rozety, a kiedy się uśmiecha bądź bardzo smuci wygląda odpowiednio- jak gotycka katedra albo jak eklektyczna ,dziewiętnastowieczna kamienica. Obfity biust? Tak, to jest coś, czego można pozazdrościć przyszłej pani architekt. Ogólnie jest całkiem ładna, tylko nogi ma trochę krótkie. Zwykle nosi śliczne, słodkie sukienki. Dziś jest zwykle. - Oh...- westchnęła panienka i złapała Aureliusza Romaniaka za dłoń.
A kim że u licha jest Aureliusz Romaniak?!
Aureliusz jest młodzieńcem o zielonych oczach, który zabija uśmiechem. Szczerząc zęby,kiedy śmieje sie z kawału o reniferach i pedofilu, potrafi złamać wszytskie niewieście serca w zasięgu wzroku. Nosi czarno- białe obuwie i używa tylko Super Fuzza. Obecnie studiuje na Politechnice coś o ochronie danych osobowych i ciągnikach rolniczych.
-Cudownie, oh! Aureliuszu, CUDOWNIE! -na te okrzyki zachwytu Aureliusz objął Walentynę ramieniem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)