Słońce zaszło na zachodniej stronie nieba, jak zwykle miało ono w zwyczaju. Chmury zwane cirrusami nabrały fioletowej barwy, a niebo stało się purpurowym tłem. Soczyście pomarańczowa gwiazda dostojnie, powoli chowała się za wzgórza.
- Piękne.- westchnęła Walentyna.
Walentyna? Kim jest Walentyna? Nie znam Walnentyny. Ma 19 lat. Zakończyła obowiązkową edukację maturą. Studia? Chyba filozofia albo socjologia. Jednak wybrała architekturę.
Walentyna ma 163 cm wzrostu. Ma krótkie włosy koloru brzoskwini. Oczy przypominają gotyckie rozety, a kiedy się uśmiecha bądź bardzo smuci wygląda odpowiednio- jak gotycka katedra albo jak eklektyczna ,dziewiętnastowieczna kamienica. Obfity biust? Tak, to jest coś, czego można pozazdrościć przyszłej pani architekt. Ogólnie jest całkiem ładna, tylko nogi ma trochę krótkie. Zwykle nosi śliczne, słodkie sukienki. Dziś jest zwykle. - Oh...- westchnęła panienka i złapała Aureliusza Romaniaka za dłoń.
A kim że u licha jest Aureliusz Romaniak?!
Aureliusz jest młodzieńcem o zielonych oczach, który zabija uśmiechem. Szczerząc zęby,kiedy śmieje sie z kawału o reniferach i pedofilu, potrafi złamać wszytskie niewieście serca w zasięgu wzroku. Nosi czarno- białe obuwie i używa tylko Super Fuzza. Obecnie studiuje na Politechnice coś o ochronie danych osobowych i ciągnikach rolniczych.
-Cudownie, oh! Aureliuszu, CUDOWNIE! -na te okrzyki zachwytu Aureliusz objął Walentynę ramieniem.
super, bardzo mie sie podoba
OdpowiedzUsuń